Kupno czy wynajem? Co się bardziej opłaca?

Uwielbiam wieś. Zawsze ją kochałam, mimo że na czas studiów przeniosłam się do Warszawy. Na Akademii Rolniczej poznałam mojego męża, a potem wróciliśmy na wieś, by zająć się sadownictwem. Co roku nasze plony były na tyle duże, że nie trzeba było nic zmieniać. Czasem jednak pojawiały się niespodzianki.

Warszawa: Ile kosztuje wynajęcie podnośnika koszowego?

wynajem podnośników koszowych w WarszawieNasz sąsiad ma swój podnośnik koszowy, a my od niego go pożyczaliśmy. To normalne na wsi, że jeden ma, a kilku z tego korzysta. On z podnośnika korzystał przy wiśniach i czereśniach, my mamy przy jabłkach. Płaciliśmy za regularne pożyczenie zwyżki, już po zbiorach. Jednak w tym roku, sąsiad powiedział, że sprzęt się popsuł i nie będzie już inwestował w naprawę, bo rezygnuje z sadu. Nie było to niespodzianką, ale nie sądziłam, że z dnia na dzień my nie będziemy mogli zbierać owoców. Musieliśmy skądś znaleźć nowy podnośnik, choć byłam zła na siebie, bo sąsiad już jakiś czas wspominał, że powoli będzie się wycofywał z interesu. Mogliśmy skakać po drabinach przy zbiorze, ale z tego powodu już były u nas dwa skręcenia i złamanie. Zwyżka jest najlepsza na najwyższe partie drzew. Trzeba było czegoś poszukać w stolicy. Tylko czy znajdziemy coś wolnego? I ile kosztuje wynajem podnośników koszowych w Warszawie? Sprzęt i tak musieliśmy kupić, ale na pewno nie w tym sezonie. Całe popołudnie zajęły mi telefony do firm. Jeden był skuteczny. Popołudniu pojechałam z mężem do Warszawy i „zaklepaliśmy” termin.

Biorąc pod uwagę, że zwyżka była nam potrzebna tylko na pewien czas, podjęliśmy z mężem decyzję, że nie będziemy jej kupować tylko nadal wypożyczać. Po prostu trzeba będzie szybciej rezerwować termin, by mieć pewność. Okazało się, to wcale nie takie trudne ani kosztowne. Nie taki diabeł straszny jak go malują.